To uczucie. Przeszywa mnie na wskroś.
Dręczy i męczy mnie wciąż.
Nie chcę mnie opuścić, uczepione niczym rzep.
Ten rzep rósł na krzaku, z ktorego teraz spadł.
Bo krzak już go nie chciał, wolał piękny kwiat.
Ten rzep wciąż mnie uczepiony,
Chcę przy mnie wiecznie trwać.
To ja jestem jego zywicielka.
Bo krzak się znudzil czymś co nie chce się zmienić w kwiat.
A rzep trwa i trwa...
Jeśli krzak i ja, już pogodzeni z tym uczuciem, nie chcemy tego rzepa,
Co sie stanie z nim?
Zostanie już samotny obróci się... może w pył...
Lecz pył ten, magiczny puder na ziemię spadnie, wchłonie się.
I stanie sie - przynajmniej dla mnie - początkiem czegoś nowego.
Dręczy i męczy mnie wciąż.
Nie chcę mnie opuścić, uczepione niczym rzep.
Ten rzep rósł na krzaku, z ktorego teraz spadł.
Bo krzak już go nie chciał, wolał piękny kwiat.
Ten rzep wciąż mnie uczepiony,
Chcę przy mnie wiecznie trwać.
To ja jestem jego zywicielka.
Bo krzak się znudzil czymś co nie chce się zmienić w kwiat.
A rzep trwa i trwa...
Jeśli krzak i ja, już pogodzeni z tym uczuciem, nie chcemy tego rzepa,
Co sie stanie z nim?
Zostanie już samotny obróci się... może w pył...
Lecz pył ten, magiczny puder na ziemię spadnie, wchłonie się.
I stanie sie - przynajmniej dla mnie - początkiem czegoś nowego.
Użyźni moja glebę, na której pewnie wyrosnie piękny kwiat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz