środa, 14 grudnia 2011

Bliźniacze ostrza

Gomene mina-san! Jestem strasznym leniem, wiem. Mam nadzieje, że mi wybaczycie, ale mam dużo nauki przed egzaminami -.- Baka test >.< (Dlaczego nauczyciele tak gonią z tymi lekcjami!!??) Stwierdziłam, że podejmę się "reaktywacji" mojego bloga. Na szczęście mam chochlika, który (możliwe, że nieświadomie) zmotywował mnie do dodania wpisu (Arigato One-san) A więc dodaję nowe opowiadanie i mam nadzieję, że przejdzie przez was Dreszczyk Emocji.
*   *   *
To przerażenie w oczach ofiary czekającej na śmierć i bezlitosny kat trzymający miecz zagłady.
Bierze zamach, ale nagle... odwraca głowę... coś go zaskoczyło... znika. Zostaje sama pośród tylu
ciał pokrytych krwią. Jeszcze nigdy nie czułam się tak okropnie...

 "Kolejny zwykły dzień w mojej wiosce, kolejny raz ćwiczę intensywnie w dojo lezącym na pobliskiej górze. A to wszystko dlatego, że ciąży na mnie odpowiedzialność przejęcia rodzinnego interesu po ojcu, jako jego jedyna córka. Po mimo wszystko lubię to. Intensywne ćwiczenia pomagają wyrobić charakter, kiedyś będę stała na czele wioski, będę jej broniła...". Z taka myślą chodziłam cały dzień, nie byłam świadoma tego, że właśnie nadszedł mój dzień.
 Kiedy już się ściemniło postanowiłam wrócić do domu, było już ciemno, a księżyc w pełni prześwitywał przez gałęzie i odbijał się w białym iskrzącym śniegu, który radośnie skrzypiał pod moimi stopami. Kiedy wyszłam już z lasu miałam prostą drogę do wioski, już za tym pagórkiem była moja wioska postanowiłam do niej pobiec. Kiedy przebiegłam wzniesienie stanęłam a nogi się pode mną ugięły, uklęknęłam na śniegu. Moim oczom ukazał się okropny obraz. Cała moja wioska płonęła, domy, sklepy, szkoła. Czerwono-żółte języki oplatały budynki i odbijały się od śniegu już w niektórych miejscach stopniałym. Zaczęłam iść powoli wzdłuż wioski, po drodze widziałam leżące bezwładnie ciała pocięte mieczem, w dali słyszałam płacz dziecka. Tak idąc zobaczyłam, że jedynym ocalałym budynkiem jest świątynia na samym końcu drogi. Dotknęłam ręką swojej katany i pobiegłam do ocalałej budowli. Przebiegłam przez bramę Tori i stanęłam przed drzwiami świątyni. Moja ręka powędrowała do góry przez chwilę zadrżała, ale zebrałam się w sobie i z wielkim hukiem otworzyłam ostatnia dzielącą mnie rzecz od prawdy. To co ujrzałam sprawiło, że mój żołądek skręcił się, a reszta wnętrzności chciała wydostać się z mojego organizmu. Na podłodze świątyni leżała masa ciał, z których toczyła się brunatno czerwona krew, nie widziałam już czystego kawałka drewna u moich stóp. Weszłam w głąb pomieszczenia i nagle drzwi za mną zamknęły się. Chciałam podbiec i je otworzyć ale na mojej szyi poczułam zimne ostrze spojrzałam lekko w dół i ujrzałam smoliście czarną katane. 
-Jeśli nie chcesz zginąć siedź cicho. - usłyszałam lodowaty głos. Moje oczy były przepełnione strachem więc je zamknęłam. Myślałam, że już zginę, moje ciało będzie leżało martwe wśród tych wszystkich trupów. Wtedy poczułam gwałtowny ruch, przestraszona uchyliłam powiekę. Okazało się, że nikt mnie nie trzyma, a mój oprawca uciekł. Wybiegłam na zewnątrz aby go odnaleźć. To co zobaczyłam zaparło mi dech w piersi. Na tle wielkiego księżyca w pełni walczyło dwóch mężczyzn. Jeden z nich był ubrany cały na czarno, takiego samego koloru miał włosy i oczy. Drugi ubrany na biało miał długie srebrne włosy związane w warkocz. Ich katany zderzały się raz po raz w zawrotnym tempie. Nagle poczułam ukłucie w karku i zemdlałam...
Obudziłam się w łóżku, pamiętałam urywki z poprzedniego dnia. Pytałam innych ludzi, ale oni tylko się ze mnie śmiali kiedy mówiłam o całej płonącej wiosce. Jedynie pewna starsza pani opowiedziała mi legendę o bliźniaczych mieczach Shiroi tsubasa ya Kuroi tsubasa... (białe ostrze i czarne ostrze)

***
Takie króciutkie, nie za bardzo mi się podoba ale cóż, sami oceńcie. Wiem, że jest trochę błędów i powtórzeń, ale to przez to, że pisałam to bardzo późno. Mile widziane komentarze :)

poniedziałek, 19 września 2011

A jednak...

Postanowiłam jednak nie pisać opowiadania rozdziałowego. Niestety nie jestem na tyle zmotywowana żeby pisać co miesiąc czy tam co kilka tygodni opowiadanie. Dlatego też będę pisała Oneshoty! Właściwie nie do końca będą to oneshoty, bo one w końcu pojawiają się w formie komiksów. Więc będą to jedno rozdziałowe opowiadania. Czasem będę do niektórych oddawała obrazek. Nie zdziwcie się, że postać będzie miała często taki sam wygląd ale jakoś sobie tak ubzdurałam pewien wygląd dla główniej bohaterki. A więc, czekajcie na dalsze opowiadania. Może z czasem napiszę dłuższe opowiadanie.

środa, 29 czerwca 2011

Ciemny, ponury korytarz...

 Jeśli jest ktoś zainteresowany większymi wrażeniami czytanego tekstu może sobie puścić piosenkę :P http://www.youtube.com/watch?v=5WIGhMElGy4&feature=related
~ ~ ~ 
Ciemny, ponury korytarz. Nie wiadomo gdzie. Na środku stoi tylko mała dziewczyna w białej koszuli do kolan z spuszczoną w dół główką. Cichutko łka.
-Boję, się... Pomocy... Niech mi ktoś pomoże. - Słowa te odbijają się po ścianach niezliczonego labiryntu kanałów z kamienia. Dziewczynka idzie wolnym krokiem przed siebie. Przez korytarz przebiega mysz, ale mała istotka nie zwraca na nią uwagi i idzie dalej. W oddali dostrzega światełko. Zaczyna do niego biec. Światło jest coraz większe i wyraźniejsze. Okazuje się, że jest to pochodnia przy ciemnych mahoniowych drzwiach. dziewczynka staje przed nimi i przez dłuższą chwilę przygląda się dziwnym wzorom, które zostały wyryte na drewnie. W końcu podnosi drobną rączkę i naciska ciężką, mosiężna klamkę. Drzwi z skrzypieniem otwierają się powoli. W komnacie widać potężne łoże, na którym leży kobieta. Dziewczynka pomału podchodzi do nieznajomej, która widocznie nie zauważyła jej obecności. Wtedy drzwi zatrzaskują się, huk jaki wywołało to zdarzenie zmusiły kobietę do odwrócenia się. Ujrzała dziewczynkę.
-Coś się stało? - Zapytała. - Zgubiłaś się?
Dziewczynka zaprzeczyła jednym ruchem głowy.
-Może czegoś potrzebujesz? - dziewczynka mruknęła.
- Yhym... - I kiwnęła ręką, aby kobieta nachyliła do niej głowę.
- O co chodzi?
Dziewczynka wyszeptała z dalej opuszczoną główką. - ...jestem głodna... - Na twarzy kobiety pojawiło się zdziwienie, zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, mała istotka wdrapała się na jej łóżko. I wyciągnęła rączki tak jakby chciała się przytulić. Kobieta przyciągnęła dziewczynkę do siebie i z matczyną czułością przytuliła ją do piersi.
Wtedy mała istotka korzystając z okazji podciągnęła się wyżej tak, że jej twarz była na wysokości szyi kobiety. Nagle dziewczynka podniosła główkę. Kobieta zlękła, tym co zobaczyła i chciała odrzucić dziecko. Jednak ono uczepiło się jej mocno. Z komnaty wydobył się przerażający krzyk. Usłyszał to pewien Chłopak przechodzący po korytarzu. Wbiegł on szybko do komnaty to co zobaczył wyglądało niecodziennie. Ujrzał dziewczynkę siedzącą nad jakąś kobietą.
- Co się stało? - Zapytał się. Nie usłyszał odpowiedzi. Dziewczynka dalej siedziała spokojnie. Po pewnym czasie chłopak usłyszał szloch. Zaczął podchodzić do łóżka z drugiej strony. I wtedy wiedział już o co chodzi. Kobieta leżąca na łożu nie żyła a jej zabójca była mała dziewczynka siedząca nad nią. Wiedział to bo gdy podniósł dłonią jej głowę, zobaczył czerwone jak krew oczy, które wyglądały jakby płonęły, kapały z nich wielkie łzy. Spływały one po bladej twarzy istotki aż do jej ust które były całe pokryte krwią.
- Ja nie chciałam... ja... ja po prostu byłam taka głodna... - Dziewczynka znowu zaniosła się płaczem.
- No już, - Powiedział chłopak i otarł łzy dziewczynki - No od razu lepiej. Nie martw się tym co tu się stało. Taka już jest twoja natura. - Maleńka istotka znalazła się nagle na plecach i została przez niego długo niesiona, tak długo, że aż zasnęła.
- W końcu takie już są wampiry... - Wyszeptał chłopak i przeszedł z dziewczynką na plecach przez dziwne świetliste drzwi...

Już wiem...

Długo myślałam o temacie opowiadania na tym blogu. Jednak już na samym początku chcę zaznaczyć, że będzie to wyłącznie moja wymyślona opowieść, więc nie życzę sobie dziwnych komentarzy, że tego w mandze/anime nie było. Wracając do tematu... wymyśliłam, że będę pisała historie, w której główną rolę będzie grała moja własna postać. Resztę postaci pozwolę sobie "zgapić" z mangi Hino Matsuri pt.Vampire Knight. Możliwe, że wplotę w to opowiadanie postacie z innych mang lub anime.mam nadzieję, że uda mi się dodać przynajmniej prolog przed 9 Lipca bo wtedy jadę na obóz do 21 Lipca ^^. Jeśli macie jakieś pomysły dotyczące opowiadania piszcie na GG lub e-mail, w ostateczności po prostu w komentarzach.

wtorek, 28 czerwca 2011

Początek

Jeszcze nie wiem o czym będę pisała na tym blogu... najprawdopodobniej  będzie to jakieś opowiadanie wzorowane na anime bądź mandze które znam... W ciągu najbliższych dni pojawi się pierwsza notka. Przy najmniej tak planuje :P