~ ~ ~
Ciemny, ponury korytarz. Nie wiadomo gdzie. Na środku stoi tylko mała dziewczyna w białej koszuli do kolan z spuszczoną w dół główką. Cichutko łka.-Boję, się... Pomocy... Niech mi ktoś pomoże. - Słowa te odbijają się po ścianach niezliczonego labiryntu kanałów z kamienia. Dziewczynka idzie wolnym krokiem przed siebie. Przez korytarz przebiega mysz, ale mała istotka nie zwraca na nią uwagi i idzie dalej. W oddali dostrzega światełko. Zaczyna do niego biec. Światło jest coraz większe i wyraźniejsze. Okazuje się, że jest to pochodnia przy ciemnych mahoniowych drzwiach. dziewczynka staje przed nimi i przez dłuższą chwilę przygląda się dziwnym wzorom, które zostały wyryte na drewnie. W końcu podnosi drobną rączkę i naciska ciężką, mosiężna klamkę. Drzwi z skrzypieniem otwierają się powoli. W komnacie widać potężne łoże, na którym leży kobieta. Dziewczynka pomału podchodzi do nieznajomej, która widocznie nie zauważyła jej obecności. Wtedy drzwi zatrzaskują się, huk jaki wywołało to zdarzenie zmusiły kobietę do odwrócenia się. Ujrzała dziewczynkę.
-Coś się stało? - Zapytała. - Zgubiłaś się?
Dziewczynka zaprzeczyła jednym ruchem głowy.
-Może czegoś potrzebujesz? - dziewczynka mruknęła.
- Yhym... - I kiwnęła ręką, aby kobieta nachyliła do niej głowę.
- O co chodzi?
Dziewczynka wyszeptała z dalej opuszczoną główką. - ...jestem głodna... - Na twarzy kobiety pojawiło się zdziwienie, zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, mała istotka wdrapała się na jej łóżko. I wyciągnęła rączki tak jakby chciała się przytulić. Kobieta przyciągnęła dziewczynkę do siebie i z matczyną czułością przytuliła ją do piersi.
Wtedy mała istotka korzystając z okazji podciągnęła się wyżej tak, że jej twarz była na wysokości szyi kobiety. Nagle dziewczynka podniosła główkę. Kobieta zlękła, tym co zobaczyła i chciała odrzucić dziecko. Jednak ono uczepiło się jej mocno. Z komnaty wydobył się przerażający krzyk. Usłyszał to pewien Chłopak przechodzący po korytarzu. Wbiegł on szybko do komnaty to co zobaczył wyglądało niecodziennie. Ujrzał dziewczynkę siedzącą nad jakąś kobietą.
- Co się stało? - Zapytał się. Nie usłyszał odpowiedzi. Dziewczynka dalej siedziała spokojnie. Po pewnym czasie chłopak usłyszał szloch. Zaczął podchodzić do łóżka z drugiej strony. I wtedy wiedział już o co chodzi. Kobieta leżąca na łożu nie żyła a jej zabójca była mała dziewczynka siedząca nad nią. Wiedział to bo gdy podniósł dłonią jej głowę, zobaczył czerwone jak krew oczy, które wyglądały jakby płonęły, kapały z nich wielkie łzy. Spływały one po bladej twarzy istotki aż do jej ust które były całe pokryte krwią.
- Ja nie chciałam... ja... ja po prostu byłam taka głodna... - Dziewczynka znowu zaniosła się płaczem.
- No już, - Powiedział chłopak i otarł łzy dziewczynki - No od razu lepiej. Nie martw się tym co tu się stało. Taka już jest twoja natura. - Maleńka istotka znalazła się nagle na plecach i została przez niego długo niesiona, tak długo, że aż zasnęła.
- W końcu takie już są wampiry... - Wyszeptał chłopak i przeszedł z dziewczynką na plecach przez dziwne świetliste drzwi...
WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! ^_________^
OdpowiedzUsuńCudeńko ;]
Czytałam... czytam setki blogów, ale Twój wstęp kazał mi zamieścić ten oto link w zakładki! Brawo! Katuś jest zachwycona, bo będzie co miała czytać w nudne dni ^_^
Arigatou ! ^^.
p.s. Za komentarze na blogach także dziękuję =^^=
Nie samowite, prze przypadek trafiłam na ten blog,mimo iż nie czytałam ich zbyt dużo, jestem po prostu ...... Nie wiem jak to określić...
OdpowiedzUsuńW każdym bądź razie czytałam ten prolog, z wielką ciekawością co stanie się za chwilę. W tym opowiadaniu można poczuć na własnej skórze tajemniczość i klimat jakim się otacza.
Początek bardzo mi się spodobał, z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg opowieści
|"One-san pyta się one-chan:
- Jakiego konika byś chciała?
- Calnego, z bialom plamko na glowie i najlepiej zeby byl to alab :D"| <---- Uparty kary ^^
Cud, miód i orzeszki po prostu!!
OdpowiedzUsuńChce dalszy ciąg, nie umiem się doczekać...:D
http://akatsuki-lucy.blog.onet.pl/ New notka :)
OdpowiedzUsuńZapraszam.